mantodeo
krawiłaś od początku
kiedy powstawalas na resztkach,
smieciach emocji.
szykowałam dla Ciebie czyste narzędzia,
białą gazę i gumowe rękawiczki..
krawiłaś nadal,
ratowałam Cie skrobiąc Ci skórę,
wygładzając olejami,
krwawiłaś dalej
chciałas umrzec,
prosiłaś o to wiem.
wypadłaś mi z dłoni,
przepraszam Cie za Twoją winę.
za naszą konspirację.
masz teraz trzy duże szramy na brzuchu
i juz nic z tym nie zrobimy.
zostaniemy tak we dwie
po 12 godzinach pracy w pustej sali.
i za kazdym razem kiedy wychodze w nocy na zimne powietrze
zeby otruwać swoje ciało słodkimi toksynami
w calej tej bezsennosci
nie umiem sie z Tobą pożegnać
modliszko
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz