krzyki nocy.obojetnosc.
cos czego nie chce uslyszec.nie chce wiedziec.
miejskie fontanny.
nie mam juz uczuc do siebie,
wiec kradne innym czulosc
ludzac sie ze to pomoze.
znikam z powierzchni ziemi,
odchodze we wlasna niepamiec,
rozrywana przez wlasne pozadania.
i znowu gruntuje polotno dlonmi
zeby malowac zacieki emocji
jesli cos jeszcze zostalo.
potem stoje w deszczu
a moj kregoslup pokryty plesnią
upijam sie widokiem centrum
przez małe okienko
do raju samobójców
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz